Stare fotografie Bytomia
Miło nam zaprezentować trzynastą już pozycję książkową wydaną przez Towarzystwo Miłośników Bytomia
(wykaz najnowszych z nich znajduje się na zewnętrznej stronie tylnej okładki), które przygotowuje
się do obchodów swego 30-lecia. Ponownie w roli współwydawcy występuje Muzeum Górnośląskie w Bytomiu.
Dzięki temu stanęły do naszej dyspozycji jego bogate zbiory gromadzone przez kilka pokoleń muzealników,
z których pierwsi zrzeszyli się już w 1910 roku tworząc nie tylko Bytomskie Towarzystwo Historyczno-Muzealne
(der Beuthener Geschichts - und Museumsverein) ale i organizując stałą ekspozycję w parterowym
budynku przy ul. Klasztornej (dziś ul. Szymanowskiego) - pierwszym pomieszczeniu miejskiego muzeum,
przeniesionego po dwudziestu latach do dzisiejszej siedziby przy placu Moltkego (dziś Sobieskiego).
Bezcenne dla naszej edycji okazały się muzealne zbiory najstarszych fotografii rejestrujących
widok Bytomia sprzed prawie 130 lat. Prezentując je w niniejszej książce - swoistego rodzaju albumie
- mamy świadomość, że odkrywamy po raz pierwszy przed tak szerokimi warstwami społeczności, nie
tylko bytomskiej, oblicze miasta z przełomu XIX i XX wieku zatrzymane w fotograficznym obiektywie.
Ale decydując się nadać niniejszej edycji naukowy charakter, nie poprzestaliśmy na prezentacji
fotografii, lecz każdą opisaliśmy i opatrzyliśmy datacją, co nierzadko przysparzało nam wielu
kłopotów. Nie zaniedbaliśmy całość uzupełnić obszerną informacją o Bytomiu w latach 1865-1922,
a więc od momentu pojawienia się pierwszej bytomskiej fotografii, do czasu definitywnego podziału
Górnego Śląska po I wojnie światowej. Poza sferą naszych zainteresowań pozostały tu wszystkie
fotografie dotyczące obecnych dzielnic Bytomia (z wyjątkiem Rozbarku trwającego zawsze najbliżej
miasta). Zapewnić wszak pragniemy, iż zgodnie z wydrukowanymi na tylnej okładce zapowiedziami
wydawniczymi, podjęliśmy już wstępne przygotowania do wydania fotografii bytomskich dzielnic i
samego miasta - od 1923 roku po lata powojenne. Nie możemy na końcu nie wyrazić wdzięczności Wydziałowi
Kultury Urzędu Miejskiego w Bytomiu, który i tym razem nie odmówił dofinansowania książki (ze
względu na tak wielką ilość reprodukcji wymagała ona wyższych nakładów finansowych). Winni jesteśmy
także podziękowanie panu Przemysławowi Nadolskiemu, który odszukał na potrzeby niniejszej edycji
adresy poszczególnych zakładów fotograficznych z tamtego okresu i służył pomocą przy wydatowaniu
poszczególnych fotografii. Analogiczny dług wdzięczności zaciągnęliśmy wobec pana Czesława Czerwińskiego.
Mamy nadzieję, że pochylanie się nad najstarszymi fotografiami Bytomia nie tylko pozwoli fascynować
się minionym pięknem miasta, ale pobudzi także do rewaloryzacji jego historycznej zabudowy.
Bytom, 4 czerwiec 1995 r.
Bytom w latach 1865-1922
Daty zasygnalizowane w tytule wyznaczają pierwsze i ostatnie fotografie wykonane
w Bytomiu, a zaprezentowane w niniejszej książce. Druga z tych dat, choć nie przyniosła żadnego
przełomu w sztuce fotograficznej, stanowi istotną cezurę w dziejach politycznych Górnego Śląska.
W roku tym dokonał się ostateczny jego podział między Niemcami, które przegrały I wojnę światową
a odrodzonym państwem polskim - II Rzeczpospolitą. Natomiast pierwsza z tych dat, rok 1865, nie
otwiera niczego nowego w dziejach politycznych Bytomia. Miasto od 1742 roku, od końca pierwszej
z trzech wojen śląskich, pozostawało pod berłem królów pruskich, którzy w dobie panowania Fryderyka
II rozbili wojska austriackie pozbawiając Habsburgów większości ich ziem śląskich, które posiadali
przez 216 lat. W momencie, gdy miasto po raz pierwszy uwiecznione zostało na kliszy, z Berlina
państwem pruskim władał od czterech lat Wilhelm I. Próbował on nawiązać do wielkości Fryderyka
II, na pewno przewyższając swych przodków: Fryderyka Wilhelma II, Fryderyka Wilhelma III i Fryderyka
Wilhelma IV. Śledząc polityczne dzieje Bytomia od połowy lat sześćdziesiątych poprzedniego wieku,
trudno nie zauważyć, że już 6 lat później, po rozgromieniu wojsk francuskich, wspomniany król
Wilhelm ogłosił się w Wersalu cesarzem kończąc w ten sposób dzieło zjednoczenia II Rzeszy Niemieckiej.
Odtąd Bytom znajdował się do listopada 1918 roku w jej granicach, a w czterech ostatnich latach
omawianego okresu w obrębie Republiki Weimarskiej. Powołano ją po abdykacji i ucieczce Wilhelma
II i sromotnych porażkach wojsk niemieckich na froncie. Trudno więc się dziwić, że i w naszej
książce znalazły się fotografie z wojną związane, tym bardziej, iż Bytom był we wrześniu 1914
roku miejscem rezydencji głównodowodzącego wschodniego frontu marszałka Paula von Hindenburga.
Znacznie więcej fotografii powinno dokumentować wydarzenia z lat 1919-1921, w których Bytom odgrywał
kluczową rolę. Mam tu na myśli trzy powstania śląskie, szczególnie to trzecie prowadzone z hotelu
Lomnitz przy ul. Gliwickiej. Rezydujący tam Generalny Sekretariat Plebiscytowy (od października
1919 roku; przekształcony po pięciu miesiącach w Polski Komisariat Plebiscytowy) z Wojciechem
Korfantym na czele nie tylko przygotowywał plebiscyt z 20 marca 1921 roku, który zadecydować miał
o przynależności Górnego Śląska, w tym także Bytomia, do Polski bądź Niemiec, ale gdy Komisja
Międzysojusznicza w Opolu była skora przyznać Polsce tylko powiaty pszczyński i rybnicki, to właśnie
tu w bytomskim hotelu Lomnitz po tygodniowych naradach zapadła decyzja o proklamowaniu na dzień
2 maja 1921 roku strajku powszechnego, a nazajutrz powstania zbrojnego. Stąd warto prześledzić
zaprezentowane zdjęcia z tamtego okresu, a więc na przykład wojska zwycięskich mocarstw, które
na czas plebiscytu przebywając w mieście zabezpieczyć miały przeprowadzenie plebiscytu, żałobny
kondukt przemierzający bytomski rynek po zastrzeleniu francuskiego majora, czy wreszcie oddziały
żołnierzy niemieckich z lipca 1922 roku wkraczające do miasta w gęstym szpalerze utworzonym przez
jego mieszkańców. Ale autorzy mając świadomość, że wiele tych zdjęć było już reprodukowanych z
okazji licznych publikacji rocznicowych upamiętniających tamte kluczowe dla bytomian zdarzenia,
więcej uwagi poświęcili tym fotografiom, które obrazują zabudowę miejską w tamtym okresie. Nie
można bowiem przeoczyć faktu, że właśnie od lat sześćdziesiątych minionego wieku Bytom wszedł
w fazę wyjątkowo silnego rozwoju urbanistycznego. Dość powiedzieć, że od połowy XIV wieku do 1815
roku liczba jego mieszkańców nie przekroczyła 1500, a na progu omawianego okresu, około 1865 roku
- piętnaście tysięcy, zaś tuż przed I wojną światową - już prawie 70 tysięcy. Nie miejsce tu na
szczegółową analizę przyczyn tego niesamowitego rozwoju miasta, wzdłuż którego ulic na przełomie
X1X i XX wieku wyrosły okazałe kamienice prywatne bądź użyteczności publicznej. Niepodobna jednak
nie dostrzec związków między tymi procesami a reformami administracyjnymi i agrarnymi w państwie
pruskim u kresu wojen napoleońskich. To one pozwoliły i Bytomiowi rozróść się terytorialnie i
wzmocnić gospodarczo. To dzięki nim można było w latach trzydziestych poprzedniego stulecia rozebrać
mury miejskie, które opinały niczym za ciasny gorset tętniące życiem miasto, a przez to umożliwić
rozwinięcie akcji budowlanej na dawnych przedmieściach, zrównanych pod względem prawno - administracyjnym
z obszarem w obrębie średniowiecznych murów.
Bodaj istotniejszym impulsem do imponującego rozrostu Bytomia był rozwój przemysłu. Bogata w złoża
węgla i rud Ziemia Bytomska obradzać zaczęła na progu tego właśnie okresu nowymi szybami kopalnianymi
i piecami hutniczymi, co spowodować musiało duży napływ siły roboczej szukającej w mieście zakwaterowania.
Trudno więc się dziwić, że ruch budowlany w mieście przybrał na sile. Ale budynki wyglądają niezbyt
korzystnie. W ostatnich latach zwiększyła się ilość większych domów. Zaradziły one co prawda po
części odczuwanemu teraz niedostatkowi mieszkań, ale uwzględniając ich wielkość i ważność miasta
są one wciąż za drogie. Przypomniałem zapiski z 1860 r., które wyszły spod ręki landrata bytomskiego
Hugo Solgera (jego zdjęcie umieściliśmy w tej edycji), by stonować nastroje euforii mogące towarzyszyć
oglądaniu fotografii dokumentujących imponujący rozwój miasta. Choć nie wolno zapominać, iż pod
koniec XIX wieku, mimo dalszego rozbudowywania Bytomia, miał on już coraz ładniejsze oblicze.
Wpływ na to miało odciążenie dróg przelotowych od przejeżdżających furmanek z kopalnianym urobkiem
bądź hutniczymi wyrobami - po podłączeniu Bytomia do funkcjonującej już od kilkunastu lat w sąsiednich
miastach i gminach linii kolejowej (w lipcu 1869 roku). Trudno więc się dziwić, że zdjęcia chętnie
prezentują bytomskie dworce u schyłku XIX wieku (jeden - stojący na miejscu obecnego, drugi -
tzw. zachodni: Kolei Prawoodrzańskiej przy na obecnej ul. Powstańców Warszawskich). Nie miejsce
tu na przypominaniu innego niż dzisiaj przebiegu niektórych traktów kolejowych w samym mieście
(zob. w poprzedniej edycji "Bytom na najstarszych planach i pocztówkach"). Nie można jednak nie
dostrzec związków między budową dworców kolejowych a wzrostem znaczenia ul. Dworcowej. Prezentowane
fotografie z tamtego okresu pokazują tę najważniejszą arterię Bytomia, obudowywaną sklepami, hotelami
i restauracjami. Fotografowie robili najczęściej jej zdjęcia od strony obecnego pl. Kościuszki,
który swą zabudową mógł zaimponować wszystkim. Trudno się więc dziwić, że to właśnie ten najbardziej
reprezentacyjny poza Rynkiem plac zmieniał najczęściej swą nazwę w tamtych latach, a jeszcze szybciej
swój wygląd. Na przełomie XIX i XX wieku terenem wzmożonej działalności budowlanej był obecny
pl. Sikorskiego, zwany wówczas Kaiser-Platz z usytuowanym tu pomnikiem króla Fryderyka II Wielkiego.
Na kilku zdjęciach warto zwrócić uwagę na dwa wyróżniające się tu obiekty: teatr muzyczny (obecna
Opera Śląska) i gimnazjum realne (dzisiejsze Liceum im. Bolesława Chrobrego). Interesująco prezentował
się obecny pl. Grunwaldzki, którego niewątpliwą ozdobą była synagoga żydowska z 1869 r. oraz hotel.
Natomiast obecny pl. Sobieskiego, nie obudowany jeszcze tylu okazałymi gmachami, przez wiele lat
był doskonałym miejscem wielotysięcznych manifestacji bądź okazałych parad wojskowych. Najwięcej
jednak zdjęć prezentuje Rynek, który mimo tak intensywnej rozbudowy miasta nie stracił swego wyjątkowego
znaczenia. Znakiem tego był prezentowany w niniejszej książce ratusz, gruntownie przebudowany
w 1877 roku. Szkoda, że ta okazała budowla wraz z całą pierzeją zachodnią, która także ulegała
modernizacji, została spalona a potem zburzona (w styczniu 1945 roku). I dopiero dziś łopata archeologa
dociera do jej piwnic. Nie wnikając tu w szczegóły rozwoju urbanistycznego Bytomia w tamtych latach
(dokładne informacje na ten temat znaleźć można w poprzedniej naszej edycji), który ogarnął tereny
daleko wykraczające poza obręb średniowiecznych murów miejskich, warte uwagi są zdjęcia dwóch
szpitali (przy ul. Batorego i Żeromskiego), ośrodka rehabilitacji inwalidów (obecna Al. Legionów),
zakładu kąpielowego (w pobliżu obecnego Urzędu Miejskiego), oczyszczalni ścieków, głównej stacji
ratownictwa górniczego. Swoistą wymowę mają także zdjęcia dokumentujące relikty mijającej epoki,
a więc młyny, wiatraki i stajnie - niezbyt przecież oddalone od centrum. Nie można wreszcie nie
zwrócić uwagi na fotografie Parku Miejskiego z jego zadbanymi promenadami, gdzie można było zwolnić
wyjątkowo intensywne tętno życia. Mam nadzieję, że Czytelnicy podzielą mój pogląd, że u kresu
omawianego okresu nasz Bytom miał szansę stać się znaczącą metropolią, której niestety do dnia
dzisiejszego nie wykorzystał.
Jan Drabina
Bytomscy fotografowie i usytuowanie ich zakładów
Pierwsza bytomska księga adresowa z 1876 r., wymienia tylko dwóch fotografów. Byli to Johann Ferdinand Stiebler przy Tarnowitzer Chaussee 22 (obecnie Strzelców Bytomskich) oraz Emil Weinkopff przy Langestrasse 5 (obecnie Józefczaka 36). Ćwierć wieku później, w 1899 roku, ich liczba znacznie się zwiększa. Działają wówczas: August Schultze przy Hohenzollernstr. 26 (obecnie Jagiellońska 8), Richter i Hildebrandt przy Bahnhofstr. 28/29 (obecnie Dworcowa 24), Rudolf Kessel przy Tarnowitzerstr. 31 (Wrocławska 3), Karl Liebert przy Tarnowitzerstr. 31 (Wrocławska 5), Emanuel Ulfig przy Feldstr. 9 (Żołnierza Polskiego 17), oraz Rudolf Lahnemann przy Bahnhofstr. 22 (Dworcowa 36). Jeszcze więcej zakładów działało w 1905 r. Zakład Schultzego przeszedł w ręce Oskara Andersa i Hansa Fritschego, Richtera zastąpił Wilhelm Gründer, zaś Lahnemanna Raphael Wiertelorz. Powstają nowe pracownie: "Lilly" Andersa i Fritschego przy Tarnowitzerstr. 28 (Wrocławska 9), Ciupki przy Grosse Blottnitzastr. (dziś Piłsudskiego 36). Fabiana przy Gertenstr. 5 (Powstańców Warszawskich 9). Paschki przy Graupnestr. 9 (Chrobrego 3) i Schneebergera przy Kasernenstr. 33 (Smolenia 33). W 1908 roku rynek usług fotograficznych stabilizuje się, w związku z czym zmniejsza się ilość zakładów. Oskar Anders prowadzi pracownię pod firmą Anders i Fritsche przy Bahnhofstr. 5 i Hohenzollernstr. 26 (Dworcowa 9 i Jagiellońska 8). Specjalizuje się w powiększeniach i zdjęciach dzieci. Rudolf Kessel działa przy Tarnowitzerstr. 32 (Wrocławska 1), zaś przy Bahnhofstr. 30 (Dworcowa 20) funkcjonuje Atelier Germania będące własnością Georga Müllera i spółki. Poza tym jest jeszcze Emanuel Ulfig przy Friedrichstr. 16 (Mickiewicza 16) oraz Max Wagner przy Tarnowitzerstr. 28 (Wrocławska 9). Do 1913 roku Oskar Anders przenosi się na Gleiwitzerstr. 37 (Gliwicka 8), powstaje nowy zakład Franza Krausa przy Tarnowitzerstr. 30, zaś Ulfig zaprzestaje działalności. Stan ten nie zmienił się aż do wybuchu I wojny światowej. W omawianym okresie w Bytomiu stale funkcjonowało kilka zakładów fotograficznych. Ich liczba, sięgająca jedenastu w 1905 roku, była wystarczająca dla potrzeb pięćdziesięciotysięcznego miasta. Niektórzy z fotografów, oprócz zamówień klientów, zajmowali się fotografią artystyczną, dokumentując bytomski krajobraz.
Przemysław Nadolski
Uwaga!! Nakład książki wyczerpany.