|
Jeszcze nie ochłonęliśmy po rozsypaniu się budynków w Karbiu i nie zdążyliśmy wyprzeć z naszej pamięci obrazu ich mieszkańców wiozących swój cały dobytek do przejściowych lokali, jeszcze nie ucichły protesty przeciw decyzji o likwidacji za jednym zamachem pięciu szkół średnich w mieście, a przed kilku tygodniami nadeszły pierwsze informacje o nadchodzącej być może kolejnej katastrofie - zamierzeniach likwidacji Muzeum Górnośląskiego. Słowo katastrofa jest tu na miejscu, chociaż nie zwykło się nazbyt często odnosić go do wydarzeń kulturalnych. Dla naszego miasta jednak byłby to kolejny cios - i to cios dotkliwy, bo zadany drugiej najważniejszej obok Opery Śląskiej placówce kulturalnej Bytomia. Brak miejsca nie pozwala mi na przypomnienie dorobku Muzeum Górnośląskiego, które przez powojenne półwiecze było muzeum okręgowym sprawującym pieczę nie tylko merytoryczną ale prawną nad wszystkimi placówkami muzealnymi w województwie, od Cieszyna po Tarnowskie Góry, a przejściowo nawet po Racibórz i Chrzanów. Nie miejsce tu też na eksponowanie wartości unikatowych zbiorów przyrodniczych czy malarstwa polskiego bytomskiej placówki ani aktywności bytomskich muzealników w udostępnianiu nie tylko muzealnych skarbów ale i wiedzy o naszym mieście. Po pierwszych nieoficjalnych wiadomościach na temat likwidacji Muzeum Górnośląskiego, którym nie chciałem dać wiary, mniemając, że są to bezzasadne plotki, nadeszły już następne - niestety już pewniejsze doniesienia. A przed kilkunastu dniami miałem możliwość zapoznania się z dokumentami, które zdają się to potwierdzać. Wynika z nich, że Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego zwrócił się nie później niż w pierwszej połowie minionego roku do dwóch pracowników naukowych z prośbą o wydanie opinii „o zasadności połączenia Muzeum Śląskiego w Katowicach z Muzeum Górnośląskim w celu stworzenia instytucji muzealnej pod nazwą Muzeum Śląskie”. Słowa powyższe ująłem w cudzysłów celowo, bo tak dosłownie brzmiała ta prośba. Takie jej sformułowanie sugeruje zaś jednoznaczne zamiary zleceniodawcy, który, co istotne, ma prawo do podejmowania decyzji w sprawie owego „połączenia”. Obydwie opinie, z których jedna nosi datę 31 sierpnia, a druga 30 września, popierają ów pomysł. Nie miejsce tu na ich analizę, a każde ich streszczenie raziłoby niedopuszczalnym uproszczeniem. Niemniej jednak zdumiewa, że dyrektor Muzeum Górnośląskiego nie był nawet powiadomiony o tych zamierzeniach i poczynaniach. Co zaś budzi niesmak, działania zmierzające do likwidacji Muzeum Górnośląskiego zostały podjęte w czasie obchodów wielkiego jubileuszu jego stulecia, w roku, gdy zbiorowym wysiłkiem bytomskich muzealników ukazała się znacząca monografia naszego muzeum, na którego pierwszej stronie Marszałek Województwa Śląskiego w kilkunastu zdaniach wyraził radość z funkcjonowania i dorobku tej zasłużonej placówki i wyraził nadzieję, „że nadchodząca przyszłość okaże się dla Państwa pomyślna”. Uczucia żalu, zagniewania i rozgoryczenia, aż nazbyt czytelne w powyższych słowach, dominowały podczas ostatniego zebrania Towarzystwa Miłośników Bytomia. Po burzliwej dyskusji, w której padały znacznie ostrzejsze słowa dezaprobaty, Zarząd TMB zobowiązał mnie jako prezesa do wyrażenia wspólnej opinii w tej kwestii. Doszliśmy bowiem do wniosku, że milczenie na ten temat w sytuacji, gdy nasze miasto borykające się z problemami ekonomiczno-społecznymi może doznać również prób degradacji kulturalnej, byłoby karygodne i niewybaczalne. Ostrzeżenie w tym względzie stanowi dla nas łacińskie przysłowie: Qui tacet consentire videtur (Kto milczy zdaje się zgadzać).
JAN DRABINA |